Strona główna ˇ Artykuły ˇ Download ˇ Forum ˇ Katalog linków Poniedziałek, Wrzesień 06, 2010
Nawigacja
Strona główna
Artykuły
Download
Forum
Kontakt
Księga Gości
Katalog linków
Galeria
Szukaj

V LMR


Maratony szosowe 2010
Trzebnica 24.04.2010
Radków 08.05.2010
Gryfice 22.05.2010
Leszno 29.05.2010
Choszczno 12.06.2010
Gorzów Wlkp. 26.06.2010
Łobez 24.07.2010
Zieleniec 07.08.2010
Kołobrzeg 21.08.2010
Iława 04.09.2010
Karpacz 11.09.2010
Świnoujście 25.09.2010

userów online
gości online: 5
brak członków online

Zarejestrowanych: 270
Ostatni zarejestrowany: Patryk
Ostatnie artykuły
"To trzeba przeżyć" ...
Maraton Wokół Wysoki...
Wokół Wysokich Tatr
Historia roweru.
Artykuł z wizyty Jac...
Ostatnio widziani
miras01:47:50
Blady10:27:04
arek 2 dni
Mariusz 3 dni
miko 3 dni
Klekot 4 dni
_Skorlik 5 dni
artur 6 dni
teknokiller 1 tydzień
uszatov 1 tydzień
Info o Portalu
Losowe Zdjęcie
III LMR-foto nr 27
III LMR-foto nr 27
III LMR - Zdjęcia Wiesława Bednarka
Polecane strony














Maraton Wokół Wysokich Tatr - Zakopane 28.07.2007 r
Paweł Matykiewicz

Po raz drugi miałem okazję stanąć na starcie, moim zdaniem najlepszej imprezy rowerowej z gatunku dla wszystkich. Zakopane przywitało nas piękną pogodą, o którą tego lata raczej nie łatwo. Aura typowa dla kolarstwa szosowego, sucho, nie za gorąco i nie za zimno, jedynie wiatr trochę zbyt silny, ale w grupie nie odczuwało się tego, po za tym do mety raczej sprzyjający. Do pokonania przed zawodnikami było 212 km po, nie ma co ukrywać, stromych podjazdach na tatrzańskich drogach. Trasa jak sama nazwa wskazuje wiodła wokół tatr, z czego 159 km po słowackiej stronie a 53 km po polskiej. Przewyższenie wynosiło 2825 m. Trasa podobna jak w ubiegłym roku z tym, że poprzednio start był w Popradzie a teraz w Zakopanem, myślę, że z korzyścią dla tej imprezy, gdyż w Zakopanym mieliśmy znacznie więcej kibiców, na trasie i na mecie, niż w Popradzie.
W imprezie tej udział wzięło tym razem aż czterech zawodników z Leszna. Byli to Robert Syc, który reprezentuje drużynę 64 sto, dwóch kolarzy z zawodowych peletonów, reprezentanci zespołu Mapa-Map Rafał Janik i Bartosz Wujczak oraz ja. Było jeszcze kilku chętnych do wzięcia udziału, ale z różnych przyczyn nie udało im się dojechać do Zakopanego.
Start był o 9,00, z najsłynniejszej ulicy Zakopanego z Krupówek. Jeszcze parę zdjęć, rozmowy ze znajomymi i w drogę. Peleton liczył około 350 zawodników w różnym przedziale wiekowym od 18 do 80 lat i z różnych krajów. Na liście zgłoszeniowej było po jednym zawodniku z Niemiec, Holandii, Stanów Zjednoczonych, siedmiu Włochów, 36-ciu Węgrów, 45-ciu Czechów, 99-ciu Słowaków i najliczniejsza grupa, bo 151 Polaków. W czołówce na starcie stanęli sami liczący się kolarze i to oni od razu narzucili peletonowi szybkie tempo. Pomimo, iż do pokonania było tak dużo kilometrów i ciężkich podjazdów, czołówka nie oszczędzała sił. Jeszcze przed przejściem granicznym na Słowację peleton się przerzedził. Mocni kolarze pojechali do przodu a za nimi została liczna grupa zawodników, którzy nie wytrzymali ostrego tempa. W tej grupie znalazłem się ja. Po drodze otrzymywaliśmy informacje od stojących przy trasie kibiców, że nasza strata do czołówki wynosi zaledwie 3 minuty, ale chętnych do gonienia!
, w naszej grupie, nie było. W zasadniczej grupie jechali pozostali leszczyniacy, ja niestety nie dałem rady utrzymać im koła. I tak przemierzaliśmy znaczną część trasy maratonu. Dopiero na podjeździe pod Ostrą wszystko się rozerwało i zawodnicy podjeżdżali już pojedynczo. Mając w nogach przejechane blisko 160 km, taki podjazd jak pod Ostrą otwiera dopiero oczy i uzmysławia gdzie jest twoje miejsce w szeregu. Jest dość czasu, aby przemyśleć cały cykl przygotowań do tego wyścigu, wyciągnąć wnioski i zastanowić się czy jest sens w ogóle przystępować do tak trudnej i wymagającej imprezy. Męki i wylany pot podczas wspinaczki na ten morderczy podjazd odbierają ochotę do kontynuowania jazdy, ale tak się poddać? to wstyd. Na zjeździe trochę humor się poprawia jednak do mety jeszcze kawał drogi i pedałować trzeba bo rower niestety sam nie pojedzie. Jeszcze jeden bufet, coś dają do picia. Stoją dziewczyny w strojach ludowych, każda chętna żeby strudzonemu kolarzowi podać kubek z nap!
ojem a z boku dziarsko przygrywa zespół ludowy, wszystko fajnie tylko
sił już brak. Już widać granicę państwa. O! to już nadzieja, że nie daleko do mety. Mijam Chochołów, następnie Kościelisko, jeszcze jakiś podjazd a tu już nie ma czym nadepnąć na pedał. Już jest Zakopane, na każdym skrzyżowaniu stoi policjant, który kieruje ruchem i zatrzymuje na mój widok jadące samochody. Czuję się jak ktoś ważny (to miłe w końcówce jak już ledwo się jedzie). W końcu widać metę jeszcze jakiś finisz z grupki, która utworzyła się przed Zakopanem, Meta i koniec. Dzięki Bogu, że szczęśliwie dojechałem.
Impreza ze strony organizacyjnej była super, tak jak w ubiegłym roku. Słowakom, którzy są głównym organizatorem tego maratonu należą się słowa uznania. Trasa po za tym, że piękna i malownicza ze wspaniałymi widokami, biegła po drogach w przeważającej mierze posiadających dobrą nawierzchnię asfaltową. Wielkie podziękowania dla policji, która dbała o bezpieczeństwo kolarzy na całej trasie. Pilotowana była nie tylko czołowa grupa ale także druga grupa kolarzy, pojedynczy zawodnicy musieli już sami uważać, ale w Zakopanem już każdy zawodnik na skrzyżowaniach miał pierwszeństwo, to ważne. Jedyny mankament, o którym chciałem wspomnieć to nie uczciwość uczestników maratonu. Wyniki oficjale nie są adekwatne do wysiłku jaki włożyli zawodnicy w tej rywalizacji, gdyż było, i to nie mało takich uczestników, którzy dysponowali na trasie swoimi samochodami technicznymi. Oprócz podawania na trasie bidonów, korzystali oni również z nie dozwolonej pomocy. Byli holowani a nawet powożeni przez!
te samochody na trasie. Nie wiem, jaką to im sprawia satysfakcję, że wzięli udział w maratonie liczącym 212 km a przejechali z tego 2/3 na rowerze a resztę w samochodzie? Ale o nie uczciwości w sporcie można by się rozpisywać w nieskończoność. I jak widzicie nie tylko na tak wielkich zawodach jak Tur de France dochodzi do nadużyć, ale w takich, można powiedzieć amatorskich też, szkoda.
Na koniec jestem winien podać wyniki. W zawodach zwyciężył Krupa Dawid z Rzeszowa, który przejechał cały dystans w czasie 5 godzin i 44 minuty. Mistrz świata z 1988 roku Maurizio Fondriest ukończył zawody na 11 miejscu, dodam, że jest on głównym sponsorem tych zawodów. Zawodnicy z Leszna uplasowali się następująco, najlepszy Wujczak Bartosz był na 27 miejscu, Robert Syc zajął bardzo dobre 55 miejsce, Rafał Janik uplasował się na 69 miejscu, ja wypadłem dość słabo bo dopiero na 134 miejscu ( w ubiegłym roku było lepiej)
Gość
Login

Hasło

Pamiętaj mnie



Rejestracja
Zapomniane hasło?
Kolarskie wspomnienia


Ankieta
Które miejsce zajmie najlepszy z Polaków na Mistrzostwach Świata w Australii w wyścigu ze startu wspólnego.

Miejsca 1 - 10.

Miejsca 11 - 25.

Miejsca 26 - 50.

Szkoda gadać.

Tylko dla członków
Shoutbox
Zaloguj się.

miras
01 wrz : 22:28
proponuję nową ankietę

guru
12 cze : 22:39
http://www.youtube.com/wa
tch?v=Qh56hwZuQ54 życzę miłej zabawy


Fizol
03 cze : 11:11
I JESZCZE KILKA ZDJĘĆ UCZESTNIKÓW http://picasaweb.google.c
om/LukaszULukasz/Maraton0
2?authkey=Gv1sRgCOme3J2s-
LGUGA#


gaabrys
01 cze : 17:09
gdzie moge znaleźć liste uczestników i wszystkie dane związane z maratonem w Lesznie ?

jakubsa
01 cze : 14:07
jak po maratonie? ;]

jarmarek
18 maj : 14:33
"raczej" Niestety [b]literówki[/b] nie da się usunąć

jarmarek
18 maj : 12:42
Kaczek komu http://www.bikefun-leszno
.com/photogallery.php?pho
to=568


miras
16 maj : 23:57
towarzyszące w czym?

jarmarek
15 maj : 08:10
Namawiać osoby towarzyszące do edytowania zdjęć w sieci i zapodania ich na forum.

Fizol
14 maj : 13:54


Archiwum
Szukaj z Google
Google


Bikefun-Leszno